!
JavaScript is disabled
Some site features may not work correctly without JavaScript. Please enable JavaScript in your browser settings or follow this help page .
Doom Metal » Doom Metal » Scrum - Rozkwit w rozkładzie

Scrum
Rozkwit w rozkładzie

de Rifforge
bandcamp image metallum image youtube image
«País»🇵🇱 Poland
«Formato»Full-length
«Género»Doom Metal
«Ciudad»Silesia
«Disponible para descargar»mp3 | flac
«Géneros adicionales»-
«Fecha de lanzamiento»April 1 2025
«Calidad MP3»320 kbps
«Tamaño»104 MB

Lista de canciones

  • 1. Intro (instrumental) (02:16)
     copy
    instrumental
  • 2. Tonę, płonę (03:07)
     copy
    To uczucie znów
    Kolejna próba zaufania
    To uczucie znów
    Męczarnia do zapomnienia
    To uczucie znów
    Kłucie gdzieś tam głęboko
    To uczucie znów
    Jej serce szeroko

    Nie!
    Tonę!
    Nie!
    Płonę!
    Nie!
    Ginę!
    Nie!
    Nie chcę!

    Jak mam się podnieść
    Po tak mocnym urazie?
    Jak mam powstać
    I stać się wszechmogącym?
    Jak mam patrzeć
    Przez życie bez uprzedzeń?
    Jak mam się znowu
    Otworzyć i zaufać?

    Nie!
    Tonę!
    Nie!
    Płonę!
    Nie!
    Ginę!
    Nie!
    Czy tego chcę?

    Boże, jeżeli istniejesz
    To dlaczego
    Patrzysz na moje cierpienie
    I nie robisz niczego

    Pan miłosierdzia
    Nie wyciągnie do mnie ręki
    Woli mi się przyglądać
    Drwić z mej udręki

    Na mój obecny stan
    Los odpowiada ciszą
    Chyba obchodzą go jedynie
    Ci którzy wiszą
  • 3. Błogość (04:57)
     copy
    Po co się modlisz?
    Myślisz że dzięki temu zaboli cię mniej?
    Zachowaj resztki godności
    I nie odwracaj wzroku kiedy siekam cię

    Po co ci to?

    Dlaczego mieszasz w to boga?
    Wyjątkowo to nie on tu dzisiaj zawinił
    Dlaczego ciągle przywołujesz
    Jego imie nadaremno?

    Hmmm?

    Czy naprawdę myślisz że
    Wstawiłby się on za twymi czynami
    Zastanów się głęboko
    Czy nie stałeś się tym co powinieneś zwalczać?

    Żałosne...

    Błagasz o litość?
    Odebrałeś mi ją
    Miłuj bliźniego swego
    Jak siebie samego

    Ten twój płacz
    To trochę żałosne
    Oto sprawiedliwość
    W oczach twego boga

    Mnie nazywasz potworem?
    Za to co ci robię?
    Praktykuję metodę
    Dawania i odbierania
  • 4. Martwi powstaną! (04:10)
     copy
    Martwi powstaną!

    Martwi powstaną!

    Ze szpiku i krwi ubitych mas
    Z kości i flaków, to jest mój czas
    Stworzę własnoręcznie i puszczę w bój
    Wtem twój tron, i twój łeb będzie w końcu mój

    Martwi powstaną!

    Martwi powstaną!

    Żryj!
    Tyj!
    Gnij!
    Martwi powstaną!
    Żryj!
    Tyj!
    Gnij!
    Martwi powstaną!
    Otwórzcie okna, zobaczycie że
    Martwi powstaną!
    Niewierni pójdą na pierwszy front
    Martwi powstaną!

    Zachwyca mnie widok ten, rozrywanych ciał
    Zobaczymy drogi niewierco kto się będzie śmiał

    Z każdą chwilą ich coraz więcej, zaraz wpadną w szał
    Wtedy tylko ekstazyjny krzyk będzie w uszach brzmiał

    Martwi powstali!

    Martwi powstali!
    Bój!
    Mój!
    Króluj!
    Martwi powstali!
    Bój!
    Mój!
    Króluj!
    Martwi powstali!

    Zamilknij już, poddaj się zagładzie
    Nie zrobisz nic, z honorem posil się
    Przyjmij mój dar, nowy dzień, nowy stan
    Chodź, przytul się, a nie zostaniesz sam

    Chodź, przytul się, posil się, albo tańcz!
    Zgiń, albo zjedz, albo zgnij, albo straw!
  • 5. Zabierz mnie tam (04:42)
     copy
    Ciemny grób
    W głowie mej
    Pomóż mi
    Ja i ty
    Pokaż mi
    To co jest

    Zabierz mnie tam
    Gdzie róża czerwona
    Zabierz mnie tam
    Gdzie trawa zielona
    Zabierz mnie tam
    Gdzie naucze się latać
    Zabierz mnie tam
    Gdzie nie muszę już płakać

    Słodki pies

    Przyjemny deszcz

    Zabierz mnie tam
    Gdzie róża czerwona
    Zabierz mnie tam
    Gdzie trawa zielona
    Zabierz mnie tam
    Gdzie rzeczywistość odmieniona
    Zabierz mnie tam
    Gdzie nie spotkam demona
    Takiego jak ona

    Takiego jak ona

    Piękno twe

    Czysta łza

    Zabierz mnie tam
    Gdzie róża czerwona
    Zabierz mnie tam
    Gdzie trawa zielona
    Zabierz mnie tam
    Gdzie będę żyć swobodą
    Zabierz mnie tam
    Gdzie już nie będę z tobą
    Nie
  • 6. Zwalczyć zło (04:12)
     copy
    Piękny dzień przed nami, chodźmy więc
    Powstań, trzyjcie w tarcze, zacząć biec
    Naprzód, tuż przed siebie, w serce zła
    Podwodna jaskinia, sowita mgła

    Bij, tnij, w jego imie
    Tuż, tu, Serafinie
    Krok, w tył, by wszarżować
    Krok w przód, by pochować

    Wszyscy zgromadeni patrzą w toń
    Czarną, zimną przestrzeń, jego woń
    Czas się załamuje, mrozi nas
    Chwila zawachania, wszystko w was

    Znikła Grawitacja
    Przestrzeń, orientacja
    Materia i siła
    Boskość twą przyćmiła

    Już czas
    By wstać
    Zmierzyć się
    Ostatni raz
    Już czas
    Na nas
    Skłonić się
    W stronę mas
    Bo my
    Mamy moc
    Zwalczyć zło
    Wewnątrz nas
    Pan
    Khan
    Kompan
    Szatan
  • 7. Spokój (07:24)
     copy
    Po co to?
    Po co ci?

    Nie będę
    Zostaw mnie
    Nie zamierzam
    Tutaj być
    Tego ciągnąć
    Wegetować

    Co chcesz zyskać?
    Tym gadaniem?
    Nie wysłucham
    Nie docenię
    Nie obchodzi
    Nic nie zmieni
    Nie ukróci
    Nie przedłuży

    Nie!

    Nie!

    Zejdź
    Mi z oczu
    Pozwól
    Nacieszyć
    Świtem
    Wschodem
    Zmierzchem
    Zachodem
    Światłem
    Mrokiem
    Cieniem
    Urokiem
    Ziemią
    Biochemią
    Wodą
    Tobą
    Powietrzem
    Dreszczem
    Ogniem
    Bogiem
    Winem
    Zimnem

    Twą
    Krwią
  • 8. Fałsz konieczny (05:03)
     copy
    Pośród niczego siedzę tu
    Zmęczenie nie opuszcza mnie
    Czy jest jakiś tego sens?
    Muszę czekać by dowiedzieć się

    Ale czekanie to ból ogromny
    Skąd mam wiedzieć, czy warto?

    Nadziei żadnej nie widać tu
    Muszę więc bezcelowo trwać
    Ależ czy ja naprawdę muszę?
    Co jeżeli to nic nie przyniesie?

    Nie będę już was dłużej słuchał
    Gówno wiecie o tym co czuje
    Zejdź z drogi, wszechobecna hołoto
    Teraz ja zadecyduje

    Nie będziecie mówić za mnie
    Co racjonalne a co nie
    Nigdy tego nie zrozumiecie
    To poza wasze ramy mózgowe

    Dlaczego wasz głos ma się liczyć?
    Wasz, pachołków bez zdania
    Zatańczycie jak wam zagrają
    Nie obchodzi was mój los

    To co się zaraz ze mną stanie
    Nie zrobi wam żadnej różnicy
    Oszczędźcie fałszywego współczucia
    Po prostu splunijcie mi w twarz

    Radujcie się

    Zejdźcie mi już wszyscy z drogi
    Mam dość waszych gorzkich mord
    Pomódlcie się za kogoś innego
    Nie macie tutaj czego szukać

    Popchneliście mnie do tej decyzji
    Za co wam podziękuję
    Bóg wam zapłać
    Za waszą czystą dobroć
  • 9. Requiem (05:40)
     copy
    Dla tej
    Jednej
    Jedynej

    Nie masz zdania
    Nie masz uczuć
    Nie masz prawa
    Ni wyboru
    Nie myśl sobie
    Że coś znaczysz
    Że się możesz
    Przeciwstawić

    Już na zawsze
    Jesteś moja
    Przestań w końcu
    Się wygłupiać
    Zejdź ze sceny
    I mnie przeproś
    Wtedy może
    Ci wybaczę

    Ty parszywa szmato
    Jak śmiałaś to zrobić
    Jestem twoim panem
    Zrobię z tobą co zechcę
    Dostąpiłaś zaszczytu
    Wejścia do mych łask
    A teraz
    Zapierdolę cię!
  • Duración: 41:31

Espectros

Espectros
Espectros
Espectros
Espectros
Espectros
Espectros
Espectros
Espectros
Espectros

Información adicional

«Rozkwit w rozkładzie» - es un viaje al límite de las sensaciones humanas, donde la herida del alma sangra dudas y furia.
Aquí, desde las cenizas de la desesperación, se alza un desafío, y entre los escombros del viejo mundo brota algo nuevo y aterrador. Remolinos emocionales arrastran hacia el abismo, donde la fe choca con una realidad despiadada, y la sed de vida lucha contra el deseo de destruirlo todo.

El mundo aparece como una arena de batalla – con los dioses, con uno mismo – hasta el último aliento. Los estados de ánimo oscilan entre un dolor ensordecedor y un extraño, oscuro triunfo, encontrado en el corazón mismo de la decadencia.

Imágenes adicionales

Image band Image band

Sumérgete más en el mundo musical de Scrum: descarga su álbum Rozkwit w rozkładzie (2025) en alta calidad MP3 320kbps o FLAC (Lossless) y escucha tus canciones favoritas.

MP3 • 320kbps

FLAC • Lossless

Comentario
Gracias 0
⚠️

¿Seguro que quieres informar de un enlace roto??